Witam. Gratulując udanej strony internetowej, pragnę wyrazić swoje odmienne zdanie (do czego Pan zachęca) nt. jednej z firm umieszczonych przez Pana w dziale "Najlepsze firmy". Nie kwestionując pozytywnych opinii nt. wydawnictw "Ossolineum" i "CeDeWu" oraz sklepu "Wapiennik market" mam duże wątpliwości jeśli chodzi o zasadność umieszczenia w spisie PKP SA Mówiąc jasno - moja opinia w kwestii działalności PKP SA jako całości, jak tez PKP IC sp. z o.o., PKP PR sp. z o. o. PKP Infrastruktura sp. z o.o. itp., itd. jest skrajnie odmienna. Pisze Pan, ze "nie jeździ się już bydlęcymi wagonami." W moim przekonaniu ten argument byłby zasadny najwyżej dekadę po odsunięciu od władzy gubernatora Franka, ale nie po 16 latach III RP i jej członkostwie w UE, OECD itd. Dalej: "te plastikowe siedzenia w osobówkach są tylko dlatego, że co tydzień cięte były kanapy ze skaju." Osoby, które tną kanapy trzeba wsadzać do wiezienia a nie dopuszczać do tego, żeby "podróżowały" i niszczyły mienie państwowych spółek. "Oferta cenowa coraz bardziej zróżnicowana i dostosowana do potrzeb podróżnego." Jeśli za podróż z Warszawy do Opola musze płacić 54 zl z groszami to, jeśli chodzi o studentów, na pewno oferta PKP nie jest "dostosowana do potrzeb podróżnego". Ciekawostka: kilka lat temu EX "Opolanin" jeździł przez Częstochowę (320 km). Teraz jeździ przez Katowice (406 km) "Konduktorzy w Ex i IC mówią przynajmniej po angielsku, jeśli nie w kilku językach." Być może, choć nie sprawdzałem. Ale jeśli rzeczywiście, to na plus. "Generalnie konduktorzy, których spotykam są mili i uczynni." Hmmm, chyba kwestia odczucia. Kiedy po raz czwarty w ciągu jednego przejazdu jestem proszony o okazanie biletu i nie tylko ("Legitymacje proszę!"), dochodzę do wniosku, ze to po prostu jeden wielki skandal. Co mnie, u licha, obchodzi, ze "załoga konduktorska się zmieniła". To powinien być ich problem a nie mój. "Problem jest z niektórymi babami w kasach - ten element jest chyba najmniej przystosowany do nowej, wolnorynkowej rzeczywistości." I tu pełna zgoda. A propos kwestii językowych w PKP, kilka miesięcy temu byłem świadkiem przykrej sceny jak jakiś anglojęzyczny turysta bezskutecznie próbował się dowiedzieć w informacji międzynarodowej (!!!) o połączenie do Terespola. "Koleje mają przyszłość i mam nadzieję, że PKP to wykorzysta." Wykorzysta, jeśli nastąpi głęboka restrukturyzacja i prywatyzacja wszystkich spółek oprócz "Linii kolejowych " i "Energetyki". W przeciwnym razie PKP pogrąży się jeszcze bardziej w tym, bardzo delikatnie mówiąc, kryzysie, jakim jest. "Z niecierpliwością czekam na uruchomienie superszybkiej (250 km/h) kolei na trasie Warszawa-Katowice." A kto nie czeka... Ale na zakup Pendolino się chyba nie zanosi... "Cześć wszystkim kolejarzom - ludziom ciężkiej pracy!" Pracy, jakiej pracy? Weźmy najlepsza i jedyna oprócz Cargo rentowną spółkę PKP - Intercity (konkretnie expresy). Brudne toalety, przepraszam, nie toalety, tylko kible. (Ja chce się równać z Hiszpania, Niemcami - nie, nie mam pochodzenia niemieckiego - a nie z Bułgarią), niedomykające się drzwi wejściowe, co powoduje, ze np. w styczniu znakomita cześć przedsionka w wagonie pokrywa śnieg i lód, brak jakichkolwiek gaśnic w wagonach (gdzie są inspekcje BHP?). I niech Stanislaw Kogut, szef kolejowych związkowców nie mówi, ze potrzeba jest kupę kasy na to, żeby w pociągach było czysto, był papier, ręczniki, żeby dokonywać przynajmniej małych bieżących napraw, żeby w ogóle było bezpiecznie. A potem się słyszy o ludziach wyrzucanych podczas jazdy z pociągów... Gdzie wtedy są konduktorzy...? Kłaniam się, fan kolei i przeciwnik PKP, Adam Liwak. liwak@interia.pl

 

Dziękuję że ma Pan ranking firm. Chciałbym napisać coś do PKP. Piszę w imieniu Mojej Mamy.Rzecz się wydarzyła 22.01.2006 moja mama kupiła sobie bilet IC PKP (InterCity na)   linii Wrocław - Warszawa o godzinie 12.00. Zjedliśmy obiad w wspaniałej knajpie (napisze o niej w firmach fantastycznych) o 14.00 Ja, Gocha i Mama wsiedliśmy do tramwaju linii 17 na dworzec. Ja i Mama wysiedliśmy a Gocha pojechała do Kredki- nasz akademik.. 14.30 Mama miała pociąg. Odprowadziłem Mamę na peron wsadziłem do pociągu, pomachałem i zaczął się koszmar. W pociągu do Poznania było zimno, zaznaczam że była to pierwsza klasa. A w Poznaniu zepsuła się lokomotywa, wszystkich pasażerów wywalono z pociągu. Mama w Poznaniu czekała 3h aż podstawia pociąg i do Kutna było wszystko ok gdyby nie to, że w Kutnie znowu się zepsuła lokomotywa. I znowu czekali ludzie 2h. Późnie wsadzili wszystkich do Pośpiecha podstawionego i Mama jechała na stojąco do Warszawy. Zajechała na 24.00. Proszę zobaczyć jak PKP przygotowało się do zimy. Te oprychy o zbóje zabrali Mamie prawie 100zł za opóźnienie 5h i dojazd do Warszawy w warunkach skandalu. Powiem, ze PKP jak zwykle oczy robi wielkie kiedy idzie zima. Jak to jest, że ludzi traktują jak bydło! Te miernoty. Nie boje się tego mówić otwarcie ale jeżeli się nadąży okazja będę walił w nich jak w Kaczy Kuper. Dziękuję Panu Doktorowi, że ma Pan dział o firmach. Z dziękczynieniem Łukasz Zakrzewski  P.S. O komunikacji Wrocławskiej też napisze