oświadczam, że...

 

1. Nie pobieram żadnego dodatkowego wynagrodzenia za wypromowanie magistra lub napisanie recenzji pracy magisterskiej na studiach dziennych, nad czym ubolewam, bo przecież to kosztuje naprawdę dużo czasu i pracy. To tak a propos głosów, które do mnie dochodzą od czasu do czasu, jakobym miał się z tego tytułu czerpać niewiadomo jakie korzyści. Póki co mam dużo pracy, która raz cieszy, raz męczy potwornie i nuży.

2. Stan majątkowy niezbyt okazały: mieszkanie kupione za 60 tys. złotych spłacam do 2007 roku. 12-letni peugeot 205. Działka rekreacyjna kupiona za 2.800 pln. Kilka tysięcy książek, pralka Bosch, lodówka Amica, dwa komputery stacjonarne, laptop. Akcji żadnych nie posiadam. W sumie tego dobytku za więcej niż 150 tys. być nie powinno. Dochód miesięczny netto: ok. 4-5 tys. pln (na dwóch etatach).

3. Nie znam osobiście panów: Kulczyka, Kuny, Żagla, Rywina, Michnika, Millera, Czarzastego, pań: Jakubowskiej, Kwaśniewskiej i Kulczykowej. Osobiście znam natomiast moją żonę i najbliższą rodzinę, koleżanki i kolegów z pracy, oraz np. Jarka Hebla, Pawła Szewczyka, Mateusza Kryckiego, Kraszana, Maćka Karlińskiego, Marczaka, Mariusza Tasarza, Michała Strzelca, Mariusza Siemasza itd.

4. Informuję, że z uwagi na coraz większe problemy z dojazdem na uczelnię (niekorzystne połączenia kolejowe, ogólne zmęczenie i zniechęcenie sytuacją krajową i międzynarodową) od marca zamierzam prowadzić zajęcia "na odległość". Studenci otrzymają komplet kaset wideo, na których nagrałem swoje wykłady. Kasety te będą odtwarzane przez portiera w godzinach przeznaczonych na wykład. Pytania będzie można zadawać listownie w terminie do 3 dni od zakończenia wykładu. Ćwiczenia zamierzam prowadzić przez telefon. Komplet materiałów (tj. jakieś kserówki, moje notatki na dyskietkach itp.) otrzymają Państwo w reklamówce, którą zostawię na przystanku autobusowym Żubrowa-UKSW w poniedziałek 27 lutego o 4:30 rano. Kto zdobędzie je jako pierwszy, otrzymuje prawo do powielania tego wszystkiego w nieskończoność. Egzaminy przeprowadzę prawdopodobnie osobiście, ale ponieważ będę bardzo zmęczony, ograniczą się one do krótkiej rozmowy, w trakcie której zapytam o plany na wakacje, o zainteresowanie puszczanymi z kasety wykładami, o stosunek do demokracji i pogody, o perspektywki i widoczki na przyszłość. I tak ogólnie się zachowam, pogratuluję i pożegnam się. Ale jak mi przypadkowo wróci ochota do jeżdżenia i wożenia się po całej Polsce, zamierzam wówczas nadrobić to całe lenistwo i zniechęcenie, przekraczając niczym Pstrowski normę pięciokrotnie. Zajęcia zaczynać będę przed czasem i kończyć pod koniec przerwy zdaniem: "ojej, ale się rozgadałem, no ale cóż, nie mogłem skończyć, widząc zainteresowanie na Państwa twarzach". Ćwiczenia zaczynać będę odpytywaniem na wyrywki, wstawiać będę plusy i minusy. Egzaminy trwać będą w nieskończoność, zaczynać się będą o świcie, a kończyć w nocy. Obecność w kolejce będzie obowiązkowa, nie będzie się można zapisywać na żadne listy, gdyż poszczególne osoby będę wywoływać według ustalonego przez siebie porządku. Usprawiedliwienia typu: "byłem w tym czasie w ubikacji" będzie sobie można darować. Nie uwierzę. Ten scenariusz jest jednak mało prawdopodobny.