Moje koszatnice, ludzie mówią: szczury







Razem trzy sztuki: Sulejman - król klatki, Ara (jego żona) oraz syn Ary, ale na pewno nie Sulejmana poczęty najprawdopodobniej w sklepie zoologicznym w Carrefourze na Bemowie - Floryjan (chory psychicznie). Karmię je surowym mięsem (żeby były bardziej agresywne), czekoladą, alkoholem, papierosami, żytem, kukurydzą, suszonymi warzywami, frytkami itp. Rozmawiam z nimi co najmniej godzinę dziennie. Klatkę czyszczę jak już naprawdę śmierdzi w całym mieszkaniu, a koszatnice gnieżdżą się w kącie klatki w obawie przed epidemią. Nie chodzę z nimi do weterynarza, leczę je sam (jestem przecież doktorem). Żona nie lubi, gdy zmuszam ją do zwracania uwagi na moje zwierzęta.