To byl opravdu hezký výlet / To była naprawdę udana wycieczka

Cieszyn/Český Těšín - Ołomuniec/Olomouc - Beskid Śląski/Slezský Beskyd

 

Pisząc kolejną relację z wyprawy, informuję czytelników, że tym samym zaniedbuję swoją pracę habilitacyjną, do której nie mogę się jako zabrać. Ale nadejdzie taki dzień, że powstawszy rano rzucę się w wir pracy i nic mnie już od niej nie odwiedzie. Muszę tylko dostatecznie mocno zakochać się w temacie, który sobie wybrałem, przekonać się do niego, zrozumieć, nauczyć się z nim żyć przez dwa-trzy lata. Potem już będzie z górki.

Wycieczka zaczęła się wieczorem 10. listopada 2005 r. na dworcu wschodnim w Warszawie. Celem był: Cieszyn, Ołomuniec i Beskid Śląski, a właściwie Śląsko-Morawski. Wszyscy przeżyli, rannych nie było. Problemy z żołądkiem u niektórych i owszem. PLAN WYCIECZKI

Wycieczka zaczęła się naprawdę dramatycznie. PKP jak zwykle nie przewidziały, że przed świętami jeździ "trochę" więcej ludzi niż zwykle. Na dworcu wschodnim byłem już o 18:45 i już wtedy, godzinę przed odjazdem pociągu pojawili się na peronie pierwsi ludzie. A były to grube baby z "ruskimi" siatami i podpici faceci w pseudoskórzanych kurtkach. Taki widok, dla doświadczonego podróżnika oznacza jedno - kłopoty, kłopoty, kłopoty. Tak jak latająca nisko jaskółka jest prognostykiem złej pogody, tak tabun bab z ruskimi siatami oznacza zero miejsc w pociągu. Po podstawieniu pociągu zaczęła się walka o miejsca. Jak zwykle było sporo chamówy, włażenia przez okna, wskakiwania do jadącego jeszcze pociągu i blokowanie przedziałów przez dresiarzy.

 

Myśmy stanęli niestety w złym miejscu, tj. na końcu pociągu i zanim doszliśmy do pierwszych wagonów miejsca były już w większości zajęte. Jakoś jednak udało się zająć kilka miejsc i tym sposobem dojechaliśmy z godzinnym opóźnieniem do Bielska. Z tego miejsca dziękujemy władzom PKP za udaną integrację już w początkowym etapie podróży. Ok. 01:40 byliśmy w Cieszynie.

ZOBACZ FILM !!!

Zdjęcia prezentowane są w kolejności bez sensu, ładu i składu. Nie miałem czasu i nie chciałem ich uporządkować. Bo i wycieczka nie była taka do końca uporządkowana.

Tak zwane zdjęcie grupowe. Jak widać wszyscy są zadowoleni, mimo, że trzeba było z buta pokonać wysokość 1000 m.n.p.m. (Beskidy). Poszli nawet osobnicy, którzy dzień wcześniej powoływali się na choroby stawów i konieczność konsultacji z lekarzem. Skład wycieczki był mieszany: było trochę osób z II roku politologii, jeden z roku III, trzy z IV, jedna z V, jedna z II roku WSPS, czterech tegorocznych absolwentów politologii, osoby towarzyszące oraz ja z żoną.

Znowu zdjęcie grupowe. Tym razem w Ołomuńcu. Pod jakimś facetem na koniu. Jakim - nie wiem. Całkowita ignorancja i brak szacunku dla dzieł sztuki. Pogoda była ładna. Ludzie rozeszli się po mieście bez jakiegoś wyraźnego powodu. Część coś zwiedzała, ja - z kilkoma osobami raczej nie. Szybko męczymy się zwiedzaniem. Poza tym nie lubimy starych budynków, raczej takie bardziej nowoczesne, przestronne. I najlepiej, żeby można było usiąść. Trochę czasu spędziliśmy w stołówce Česka jidelna, potem jeszcze zawitaliśmy do studenckiej knajpy i tak nam jakoś czas zleciał.

 

Pan Michał Strzelec - "człowiek, który zatrzymał Express". Były starosta roku. Przez cały czas zachowywał się niepoważnie, zabawiał towarzystwo. Prawdziwy Kaowiec. Autor kilku filmów bardzokrótkometrażowych o pociągach i o życiu. Nie narzekał, nie biadolił. Widział w wycieczce same pozytywy. Człowiek na trudne czasy, jakich nam tutaj, panie reżyserze, potrzeba.

 

Republika Czeska - krajem wolnych kur. W czeskiej telewizji prezenterzy wiadomości wydawali się być nawet dumni z faktu, że w przeciwieństwie do Polaków, Czesi nie uwięzili swoich kur w kurnikach. I tak oto w jednym kurniku kury są pozamykane, drugi, kilkadziesiąt metrów dalej stoi otwarty i kury biegają ile chcą. Nie ma globalizacji w sprawie kur.

Ostatniego dnia wybraliśmy się na spacer szlakiem Obrońców Granic wzdłuż rzeki granicznej Olzy. Pogoda piękna, rozmowy dotyczyły planowanego na miesiąc maj wyjazdu plenerowego szlakiem C.K. Dezerterów na Słowację i Węgry. Pod namioty, przejazdy najtańszymi pociągami w mundurach wojskowych, żarcie gotowane we wspólnym kotle.

 

Dawny opiekun roku w serdecznej i pełnej wzajemnego zrozumienia rozmowie z dawnym starostą roku. Rozmowa dotyczyła cen skupu butelek w różnych częściach kraju. Obmyślono plan, jak oddać butelki bez paragonu.

     

I proszę bardzo. Bez alkoholu też można się bawić.

 

Proszę zwrócić uwagę, że ten pan po lewej stronie wcale nie był zadowolony z przebiegu imprezy. Nie śmiał się. Był poważny. Panie Krzysztofie, czy coś się stało?

     

Przekroczenie granicy przez Most Przyjaźni w Cieszynie. 85 lat temu politycy europejscy poprowadzili w środku miasta granicę. Wszystkiemu winna rzeka, która przepływa przez miasto. Tak, jakby rzeki wypływały ze źródła tylko po to, by dzielić. Zaraz po przekroczeniu granicy można napotkać kilkanaście sklepów z tanimi cukierkami.

 

Dwie sekundy w powietrzu. Tylko kol. Mateusz Krycki nie mógł się oderwać od ziemi. Zdjęcie zrobione na dziedzińcu uniwersytetu im . Palackého. Chwilę tak sobie poskakaliśmy i poszliśmy na oranżadę.

     

W barze Těšínak w Czeskim Cieszynie. Do wyboru Radegast za 20 koron lub Zlaty Bažant za 17 koron. Krótki przystanek przed powrotem do kraju na obiad.

 

Smutna morawska orlica. Może wspominająca czasy Wielkiej Morawy? Swoją drogą, od razu widać, że Morawianie są dużo bardziej życzliwsi od Czechów, zwłaszcza tych z Pragi. Nie po raz pierwszy się o tym przekonałem.

     
 
Zejście z gór i droga do przystanku kolejowego.
 
Nieodpowiedzialna zabawa w mokrym stogu liści. Reumatyzm na starość jak w banku. Bez alkoholu też można się bawić (cz. 2).
 
W pociągu do Czeskiego Cieszyna. Powrót z gór.
Nikt się nie zmęczył.
 
Starosta kupował tylko najtańsze fastfudy.
Na przykład hot-doga za 1,30 zł.
 
Kim jest ten pan w czapce? Zadzwoń 0800.76.45.26.
 
Marczak z moją żoną w czasie, gdy pełniłem obowiązki służbowe grając w lotki.
 
I kto powiedział, że nie można się bawić bez alkoholu (cz. 3).
 
Kolega Larry, gdyby nie złośliwi koledzy, noc spędziłby na stacji
w Goleszowie. Stacja nie duża, ale jakie ładne widoki nad ranem.
     

Zdjęcia konkursowe i rozstrzygnięcie konkursu